Pianka do mycia twarzy i krem oczyszczająco-detoksykujący - Bielenda Black Sugar Detox

wtorek, 4 lutego 2020

Cześć,
Jeżeli śledzicie mnie w miarę regularnie - tutaj, albo na instagramie, to na pewno wiecie, że uwielbiam kosmetyki z Bielendy. Bardzo często goszczą w mojej łazience, a lista produktów, które mam ochotę wypróbować... zdaje się nie mieć końca. ;) Dzisiaj chciałabym Wam napisać o dwóch kosmetykach z serii Black Sugar Detox. 



Od producenta: Preparat do oczyszczania skóry twarzy Bielenda Black Sugar Detox to właściwy produkt do codziennej pielęgnacji. Właściwości: głęboko nawilża, łagodnie i dokładnie myje całą twarz, przyjemnie odświeża, reguluje wydzielanie sebum.


Detoksykująco – nawilżający krem o lekkiej, żelowej konsystencji skutecznie poprawia jakość trudnej i wymagającej cery mieszanej i tłustej. Niezwykła formuła kosmetyku oparta na innowacyjnym połączeniu CUKRU i WĘGLA zapewnia cerze mieszanej silny detoks - oczyszczenie skóry z toksyn oraz optymalne nawilżenie. Krem widocznie poprawia ogólny wygląd i kondycję skóry. Ładnie matuje i odtłuszcza błyszczącą cerę, redukuje poziom sebum oraz jego wydzielanie, zmniejsza widoczność porów. Zapobiega powstawaniu wyprysków, wyrównuje koloryt, dodaje cerze promiennego blasku, czyni ją miękką i gładką, wspomaga łagodzenie podrażnień i zmian trądzikowych.

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearyl Alcohol, Trehalose, Niacinamide, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Isododecane, Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Nylon 6/12,  Sucrose, Potassium Azeloyl Diglycinate, Biosaccharide Gum-4, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Squalene, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Charcoal Powder, Beta-Sitosterol, Caramel, Dimethicone, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Sodium Polyacrylate, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Dehydroacetate, Parfum (Fragrance), Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone.


Opakowania: Pianka jest zamknięta w tubce o pojemności 175 g, z kolei krem ma pojemność 50 ml i otrzymujemy go w wygodnym słoiczku.
Konsystencje: Krem jest żelowy, ma lekką konsystencję. Pianka z kolei... pianką wcale nie jest. To jakiś perłowy mus.
Zapach: Oba produkty pachną podobnie. Woń jest słodka, taka trochę karmelowa? W każdym razie w przypadku kremu jest bardzo przyjemna, szkoda, że nie utrzymuje się na twarzy zbyt długo.
Cena/dostępność: Za piankę musimy zapłacić około 16 zł, z kolei za krem około 17 zł. Ja oba produkty kupiłam na Notino.pl :)
Moja opinia: Kosmetyki z serii Black Sugar Detox są zamknięte w brązowej szacie graficznej. Na opakowaniach główną ozdobę stanowi jak mniemam - wspomniany cukier trzcinowy. :) Pianka jest dostępna w tubce i ma 175 g, z kolei krem jest w słoiczku i ma pojemność 50 ml. Z tyłu czekają na nas standardowe informacje, takie jak sposób użycia, czy skład. Zapach obu produktów jest całkiem podobny... słodki, lekko karmelowy. W przypadku kremu naprawdę przyjemny, pianka z kolei pachnie aż nadto chemicznie. Szkoda. Szczerze żałuję, że aromat kremu nie utrzymywał się zbyt długo na twarzy. Tak właściwie to głównie był wyczuwalny podczas aplikacji. W kwestii działania - zacznę najpierw od pianki. Byłam jej bardzo ciekawa i niestety... mocno mnie rozczarowała. Przede wszystkim jej konsystencja wcale nie przypomina pianki. To jakiś perłowy mus, który dodatkowo zostawia na skórze niezbyt przyjemną warstwę po użyciu.


Używałam go w drugim kroku oczyszczania twarzy. Niestety nie polubiliśmy się za bardzo. Pianka praktycznie w ogóle się pieniła, co więcej - nie radziła sobie nawet z domyciem resztek makijażu. Po użyciu bardzo często miałam wrażenie, że moja buzia jest przesuszona i najzwyczajniej w świecie... nie prezentowała się zbyt dobrze. :( Szczerze mówiąc to mocno się rozczarowałam - rzadko kiedy kosmetyki z Bielendy spisują się u mnie tak słabo. Na szczęście krem to kolejny produkt, w którym po prostu się zakochałam. :) Miałam też z tej serii maseczkę i była bardzo fajna. Krem ma lekką, trochę żelową konsystencję i całkiem szybko się wchłania. Moja skóra jest mieszana i sprawdza się na niej bardzo dobrze. Używam go zarówno rano, jak i wieczorem. Rankiem świetnie spisuje się pod makijażem. Nie jest ciężki, nie wpływa negatywnie ani na podkład, ani też np. na bazę. Nie roluje się pod makijażem. Krem delikatnie nawilża skórę, dlatego od czasu do czasu na noc stosuję coś bardziej odżywczego. Niemniej jednak myślę, że na cieplejsze miesiące będzie po prostu idealny. Nie zostawia na skórze tłustego filmu, moja buzia się po nim nie błyszczy, a wręcz przeciwnie - jest ładnie zmatowiona. Moje opakowanie kremu zapewne dobije dna w lutym, ale chętnie do niego wrócę.


Podsumowując... pianka na mojej skórze się nie sprawdziła, za to krem to totalny hit. Jeśli jednak chciałyście wypróbować tę piankę, to może jednak warto - pod zdjęciem na instagramie sporo osób chwaliło ten produkt więc jak zwykle... wszystko jest zależne od danej skóry i jej potrzeb. :) Ja z całego serca polecam Wam krem, do którego na pewno jeszcze wrócę. Dajcie znać, czy miałyście już okazję wypróbować produkty z serii Black Sugar Detox. Jak się sprawdziły?

--------------------------------------------------------------------------- 
Obserwuj mój:
*FACEBOOK- KLIK  
  *INSTAGRAM-KLIK    
Ruda


11 komentarzy:

  1. Ja tez bardzo lubie kosmetyki tej marki ale tych produktow jeszcze nie stosowalam. Szkoda ze ta pianka Cie zawiodla bo z poczatku mnie zaciekawila

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam próbkę tego kremu i byłam zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapamiętam żeby nie patrzeć na piankę pożądliwym okiem :D
    Też lubię Bielendę, tak kuszą swoimi szatami graficznymi a i zawartość często jest suuuper :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem ma świetną konsystencję, taką jak lubię, a pianka wygląda na dosyć gęstą, ale szkoda, że niedomywa skóry...

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię bielendę, zawsze trafiałam na dobre kosmetyki od nich. Szkoda, że ta pianka Tobie nie przypasowała. Zapowiadała się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że ta pianka się nie sprawdziła, bo przyznam, że wyglądają fajnie :) Dobrze, że chociaż krem trochę lepiej wypadł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak czułam, że pianka.. nie będzie pianką :D Kremu miałam próbkę i był spoczko, teraz mam serum, ale zapach mnie trochę już drażni :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat ta seria nie do końca przypadła mi do gustu :(

    OdpowiedzUsuń

To miło, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią.